Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

"Luty miesiącem glutenfree" Dyniowe muffiny z kasztanami.

Za to lubię wyzwania! Odstawienie glutenu zmusiło mnie do szukania alternatywy dla pszenicy. Nie jest to specjalnie trudne, bo i wybór szeroki i dostępność coraz łatwiejsza. Aby uzdrowić troszkę moje wypieki sięgałam przeważnie po mąkę pszenną razową, zapominając o istnieniu wielu innych ciekawych odmian. No ale teraz mam motywacje! Tym razem sięgnęłam po mąkę kasztanową, ale i po same kasztany. Miałam je okazje próbować w tym roku po raz pierwszy w życiu, a już pokochałam je całym sercem. W dyniowych muffinach sprawdzają się doskonale! I choć w końcu za oknem widzę śnieżny puch, ciągnęło mnie do jesiennych smaków. Więc otwieram słoiczek z dyniowym puree i biorę się do roboty. Taką jesień na talerzu mogę mieć przez cały rok :D



 Kasztanowe muffiny dyniowe z kremem imbirowym z posypką z kasztanów jadalnych.
Chestnut Pumpkin cupcakes with ginger cream and with sprinkled chestnuts.

Muffiny:
-150 g mąki kasztanowej
-100 g mąki ryżowej
-2 łyżeczki sody oczyszczonej
-1/2 łyżeczki cynamonu
-1/2 łyżeczki imbiru w proszku
-1/2 łyżeczki utartej gałki muszkatołowej
-szklanka dyniowego puree
-100 g trzcinowego cukru
-100 ml oleju (o neutralnym smaku)
-2 jajka
Suche składniki połączyć w głębokiej misce. Zmiksować jajka z cukrem do uzyskania puszystą masę, pod koniec dodaj olej i puree dyniowe. Dodać suche składniki i delikatnie wymieszać. Napełnić papierowe papilotki masą do połowy. Piec w nagrzanym piekarniku na 190 ºC . Upieczone muffiny ostudzić.

Krem:
-250 g ricotty
-2 łyżeczki miodu
-ok. łyżeczki imbiru w proszku
-kilka pieczonych i obranych kasztanów
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, a następnie przekładamy do szprycy cukierniczej i ozdabiamy przestudzone muffiny. Posypujemy drobno posiekanymi kasztanami.  




sobota, 31 stycznia 2015

Projekt "Luty miesiącem glutenfree" i rogale na pożegnanie.

Nie! Od razu dementuję wszelkie wątpliwości, które mogą się pojawić w Waszej głowie po przeczytaniu tytułu postu. Nie jestem uczulona na gluten (przynajmniej nie stwierdzone) i nie ulegam popularnemu ostatnio trendowi odstawiania glutenu "bo to samo zło". Wiecie, że lubię wyzwania. A odstawienie glutenu jest wyzwaniem. Czyha w większości produktów, co sprawia, że zakupy dla osób uczulonych są jak droga przez pole minowe. Bo taka prawda, wszystko zaczyna się od tego co wsadzimy do koszyka, cały proces w kuchni to przy tym pestka! Chcę by ten miesiąc był dla mnie nowym doświadczeniem. Chcę sprawdzić jak zareaguje mój organizm na taką zmianę. Może dostrzegę jakiś pozytywny wpływ takiego odżywiania na mój organizm. Kto wie? Byłoby mi niezmiernie miło gdyby udało mi się kogoś czymś zainspirować, podsunąć jakiś ciekawy pomysł na smaczny i zdrowy posiłek niezawierający glutenu. Zaczynamy niebawem :D

No a dziś... glutenu pełno. Tak, te rogaliki są rewelacyjne. Za sprawą dodatku ziemniaków są niezwykle mięciutkie, wilgotne, świeże nawet po 3 dniach! Najserdeczniej polecam :)


Rogaliki orkiszowe z budyniem, szklanka kefiru.

Ciasto:

7 g drożdży instant 
250 ml mleka migdałowego (lub innego mleka roślinnego) 
100 g oleju kokosowego
1 cukier z prawdziwą wanilią
100 g mąki 
350 g mąki orkiszowej
100 g cukru
1/2 łyżeczki soli
120 g gotowanych, utłuczonych ziemniaków*


Budyń:
1,5 szklanki mleka (ja użyłam 2%)
50 g skrobi ziemniaczanej
1 żółtko
1 łyżka mąki pszennej
3 łyżki cukru (bądź nieco więcej jeśli budyń nie zawiera cukru)
1 łyżka masła
kilka ziarenek z laski wanilii

Drożdże rozrobić z 1 łyżeczką cukru, zalać kilkoma łyżkami ciepłego mleka, dodać łyżkę mąki i odstawić na 15 minut. Następnie dodać pozostałe składniki zagniatając elastyczne ciasto, które nie powinno kleić się do rąk. Z ciasta uformować kulę, którą przełożyć do miski. Przykryć folią i zostawić do wyrastania na ok. 1,5h. Ciasto powinno podwoić objętość. Z ciasta formować kulkę. Rozwałkować ją na kształt prostokąta i wycinamy trójkąta. W najszerszej części nakładamy łyżkę budyniu i zawijamy  Piekarnik nagrzać do 200 st C. Rogaliki posmarować jajkiem wymieszanym z łyżeczką wody. Odstawić do wyrastania na ok. 30 minut. Wstawić do piekarnika i piec 15-20 minut.

Budyń:
Zagotować 1 szklankę mleka z cukrem, ziarenkami wanilii i masłem. W 1/2 szklanki mleka rozmieszać ze sobą skrobię i żółtko, wlać do gotującej się reszty mleka, ugotować budyń. Budyń będzie bardzo gęsty, należy pilnować, żeby się nie przypalił. Odstawić do ostudzenia.


piątek, 9 stycznia 2015

Mój ulubiony przepis na croissanty. Na zakwasie.

Długo Wam każę na siebie czekać, co? Prawdę mówiąc, planowałam napisać posta wcześniej, ale ostatnio naprawdę dużo się u mnie dzieje.

Są pewne rzeczy do których jesteśmy przyzwyczajeni. Są takie jakie są i inaczej ich sobie nie wyobrażamy. Podróbek nie akceptujemy, bo nie spełniają naszych oczekiwań, które przeważnie są bardzo wysokie. Tak właśnie mam z niektórymi przepisami. Mam w głęboko zakorzeniony pewien smak, którego nie da się zstąpić innym. Wciąż szukam i testuję. Przepisów na croissanty w internecie jest mnóstwo! Co kucharka, to inaczej. Więc jedyne co zostaje to eksperymentować, próbować i znaleźć złoty środek. Z czasem nabieramy praktyki i wyczuwamy od razu co nam pasuje. Dużo czasu zajęło mi szukanie przepisu na croissanty idealne. Te są dokładnie, takie jakie być powinny. Maślane, troszkę cięższe i treściwe. Pięknie się rozwarstwiają. Nie są sztucznie nadmuchane i nie smakują jak papier. Są przepyszne i popełnione przeze mnie już kilkakrotnie. Smakują świetnie wypełnione czekoladą, domową konfiturą czy masą orzechową. Mi jednak najbardziej pasują jeszcze ciepłe i popijane mlekiem. Jest przy nich sporo pracy, ale zdecydowanie warto.


Croissanty na zakwasie:
Na dzień wcześniej przygotowujemy poolish:
1/2 łyżeczki drożdży instant
200 g mąki
200 g wody
Mieszamy wszystkie składniki, owijamy naczynie folią i wstawiamy do lodówki na całą noc.  
Następnie przygotowujemy levain:
1 łyżka zakwasu pszennego
220 g mąki
220 g wody
Wszystkie składniki łączymy razem. Naczynie owijamy folią, zostawiamy na noc do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej. 
Następnego dnia przygotuj:
450 g tłustego mleka
400 g poolish
600g mąki chlebowej
400g mąki orkiszowej 
28 g soli
85 g cukru
6 g drożdży instant
400 g masła
Mleko wlewamy do miski. Wrzucamy do niego łyżkę poolish, jeżeli wypływa na powierzchnię, możesz wlać pozostały, jeżeli nie musi fermentować jeszcze dłużej. To samo robimy z levain, jeżeli wypływa na powierzchnię, można wlać do mleka całość. Jeżeli nie, odstaw go w ciepłe miejsce na jeszcze trochę. Mieszamy oba zaczyny dokładnie z mlekiem. Dodajemy mąkę, sól cukier i drożdże. Mieszamy ciasto tylko do połączenia składników, jeżeli mąka bardziej chłonie wodę, możesz małymi partiami dodawać mleko ale tylko do momentu, aż w cieście nie pozostaną żadne suche partie. Odstawiamy ciasto na 25 – 40 minut.
Ciasto przekładamy do czystej miski i zostawiamy na 1,5 godziny składając je w tym czasie trzykrotnie, tak jak na tym filmiku (klik). Następnie ciasto przekładamy do delikatnie oprószonej mąką plastikowej torby. Spłaszczamy je i wstawiamy do lodówki na 2 – 3 godziny.
Na 30 minut przez laminowaniem ciasta wyjmujemy masło z lodówki. Układamy kostki na sobie na papierze do pieczenia i rozbijamy je wałkiem do postaci kwadratu o boku ok 20 cm.
Ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o długości 22 – 30 centymetrów. Na 2/3 układamy przygotowane masło. Składamy ciasto jak list na 3, czyli składamy ciasto bez masła do środka i zakrywamy je ciastem z masłem. Złożone ciasto powinno mieć 3 warstwy ciasta i pomiędzy nimi 2 warstwy masła. Zlepiamy brzegi ciasta, aby masło nie mogło się wydostać na zewnątrz i rozwałkowujemy ciasto na prostokąt  mniej więcej 23 x 60 cm. Ważne aby długość boku była mniej więcej 2,5  – 3 razy dłuższa od podstawy. Ciasto ponownie składamy na 3, owijamy folią i wkładamy do lodówki na godzinny odpoczynek. Powtarzamy czynność wałkowania i składania jeszcze dwa razy, za każdym razem oddzielając je godzinnym odpoczynkiem ciasta w lodówce.
Kiedy rozwałkowujmy ciasto po raz trzeci, składamy je i wkładamy na godzinę lub dwie do zamrażarki. Po tym czasie rozwałkujemy ciasto na prostokąt o szerokości ok 40 cm i grubości 1 cm. Dzielimy ciasto wzdłuż na pół, a następnie tniemy na trójkąty o podstawie 7cm i długości ramion 20 cm. Zwijamy je w rogaliki i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pamiętaj o zachowaniu odstępów między nimi, w międzyczasie bardzo urosną. Blachy przykrywamy folią i zostawiamy do wyrośnięcia na 1,5 – 2 godziny. Wyrośnięte croissanty przed włożeniem do piekarnika smarujemy jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Pieczemy w 200 stopniach z termoobiegiem przez ok 15 – 20 minut. Upieczone rogaliki zostawiamy do ostygnięcia. Smacznego!





sobota, 28 czerwca 2014

344. Uwielbiam uszczęśliwiać ludzi. Bezglutenowe batoniki z czarną porzeczką.

Tak Wam dziękuje za wczorajsze komentarze!!! Jesteście niesamowite, aż mi się tak miło na serduchu zrobiło. Niby to tylko zwykłe słowa, online w dodatku, a czuję się tu jak w rodzinie :D
Wiecie jakie są najlepsze imprezy? Te spontaniczne. Działka, doborowe towarzystwo (czy.15 osób), tanie wino (żeby tylko...). Najprzystojniejszy chłopak z klasy, którego boję się poderwać, bo "jednak z klasy" i nie wypada. Rozmowy na najdziwniejsze tematy. Zakończenie roku jednak! I ta satysfakcja, że nie kalkuluję już (wypitych) kalorii, że nie myślę ile bym właśnie kilometrów przebiegła, skąd tłuszczu się pozbyła, tylko korzystam z życia. 
Uwielbiam uszczęśliwiać ludzi. Dla mnie cenniejszy jest uśmiech bliskich niż mój. Czerpię z tego satysfakcję. A że mama (no dobra ja też... ale ciii) kocha kruche ciasto upiekłam taką krajankę/ batoniki. Nie miała pojęcia, że przepis jest zmodyfikowany. Jej mina, gdy dowiedziała się, że są bezglutenowe-bezcenna. Mina cukiernika! A takie batoniki są wręcz idealne, na śniadanie, gdy po imprezie nic innego nie przechodzi... :)


Dwa jaglane batoniki z czarną porzeczką, DUŻA kawa z mlekiem.


Przepis (12 sztuk):
-2 szklanki mąki jaglanej
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1/4 szklanki cukru pudru
-150 g masła
-3 duże żółtka
-1 łyżka gęstej kwaśnej śmietany
-1kg czarnych porzeczek
-4 łyżki cukru
-Kruszonka:
-185 g mąki jaglanej
-50g cukru
-125 g masła
cukier waniliowy (1 opakowanie)
Mąkę przesiewamy z cukrem i proszkiem do pieczenia, dodajemy pokrojone na kawałki masło i dokładnie siekamy. Dodajemy żółtka i śmietanę, zagniatamy szybko ciasto, formujemy w wałek, zawijamy folią i schładzamy w lodówce przez co najmniej 30 minut. Niewielką, kwadratową blaszkę wykładamy ciastem. Podpiekamy w piekarniku ok.15 min. Porzeczki przemywamy, zasypujemy cukrem i miksujemy na gładką masę. Przygotowujemy kruszonkę: mąkę mieszamy z cukrem i cukrem waniliowym. Dodajemy miękkie masło i rozcieramy palcami. Przestudzone ciasto smarujemy porzeczkami, posypujemy łyżką tartej bułki i na końcu posypujemy kruszonką. Pieczemy około 30 - 40 minut w temperaturze 180ºC. Smacznego! 

piątek, 27 czerwca 2014

343. Trudne powroty do normalności. Granola jedyna taka.

Jestem już jestem. To niesamowite jak się za tym miejscem stęskniłam. Rany! Prawie półtora miesiąca... Ahh. Półtora miesiąca jedzenia owsianki na śniadanie, bo ją jestem stanie przygotować robiąc milion różnych rzeczy. Kuchnia poszła w odstawkę. Ale wraca. Mimo, że ostatnimi czasy moja aktywność kulinarna ograniczała się do przygotowania risotto, czułam wenę twórczą. Gdzieś w międzyczasie (czyt. imprezą osiemnastkową, zaliczeniem z fizyki i przedwiośniem) spisywałam skrupulatnie każdy pomysł jaki tylko przychodził mi do głowy. Hasła, połączenia smakowe, tak po prostu. No i wracam. Znów ustawiam miseczki, rozsypuję kakao i rozlewam mleko. Cieszę się!
Mam w końcu wolne wieczory. Wieczory, których nie spędzam w łóżku z herbatą mrożoną i brakiem siły na cokolwiek. Wieczory w kuchni. Pieczenie! Tak, odpalam piekarnik. A lubicie miętę? Ja bardzo. Serio! Parzoną nauczyła mnie pić mija babcia. Mówiła, że pomaga na bolący brzuch. Pomagało? Tak, ale nie wiem czy dzięki mięcie, czy po moja wiara w słowa babci była tak silna, że ból odpuszczał. Kiedyś przechodząc w sklepie między półkami ze słodkościami natknęłam się na czekoladę z miętowym nadzieniem. "Nieee... ja muszę tęgo spróbować!". No i spróbowałam, no i przepadłam. Takie połączenie! W głowie zapaliła się mi lampka. I tak własnie powstała ta granola. Przepyszna, czekoladowo wytrawna, z wyraźnym orzeźwiającym aromatem mięty.


Jogurt naturalny z domową granolą czekoladowo-miętową.


Granola czekoladowo-miętowa:
-4 szklanki płatków owsianych górskich
-szklanka blanszowanych migdałów
-szklanka orzechów włoskich
-4 łyżki gorzkiego kakao
-1/2 szklanki oleju rzepakowego
-1/2 szklanki nie słodzonego mleka skondensowanego
-2-3 łyżki miodu
-1/4 szklanki wrzątku
-4 garście suszonej mięty
-200g gorzkiej czekolady (można zamienić mleczną, jeśli lubicie bardziej słodkie granole)
-pół łyżeczki soli 

Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dwie garści suszonej mięty zalewamy 1/4 szklanki wrzątku, przykrywamy talerzykiem i odstawiamy do zaparzenia. Pozostałe dwie garści drobno siekamy. Do dużej miski wsypujemy płatki owsiane, kakao, sól, posiekane migdały i orzechy włoskie. Miętę bierzemy r ręce i energicznie pocierając (uzyskując prawie proszek) wsypujemy do miski. Dodajemy olej, mleko skondensowane, miód zaparzoną miętę i rozpuszczoną czekoladę. Wszystko dokładnie mieszamy i przekładany na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w 180'C przez ok. 40-50min dość często mieszając. Podajemy z jogurtem i owocami. 

piątek, 9 maja 2014

341. Sezon rozpoczynam drożdżówkami!

Zaczynam swoje high life. Ten miesiąc będzie na tak wysokich obrotach, że nie wiem czy i ile będę sypiać...
Tymi drożdżówkami otwieram swój sezon rabarbarowy. Najlepszy, oczywiście od babci. Rozpieszcza mnie!
Drożdżówki są pyszne. Chwytam jeszcze jedną i uciekam.


Pół pełnoziarniste drożdżówki z karmelizowanym rabarbarem, budyniem i imbirową kruszonką, zimne mleko
Whole wheat bun with caramelized rhubarb, custard and ginger crumble, cold milk

Przepis: 
-250 g mąki pszennej tortowej
-250 g mąki pełnoziarnistej
-300 ml mleka
-100 g masła, roztopionego
-1 jajko
-10 g drożdży suchych
-2,5 łyżki cukru
-szczypta soli
-2 żółtka+łyża mleka
Mąkę pszenną mieszamy z suchymi drożdżami, dodajemy resztę składników i wyrabiamy, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Uformujemy z niego kulę, wkładamy do oprószonej mąką miski, odstawiamy w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką, na około 1,5 godziny. Wyrośnięte ciasto krótko wyrabiamy. Dzielimy na 12 części. Formujemy okrągłe bułeczki, układamy na blaszce w sporych odległościach od siebie. Przykrywamy ściereczką, zostawiamy dna ok. 30 - 40 minut. Po tym czasie, używając szklanki z szerszym dnem robimyw każdej bułeczce mocne wgłębienie, do wgłębienia nakładamy ok.  1 łyżki karmelizowanego rabarbaru, 1 łyżki budyniu waniliowego i posypujemy kruszonką. /przepis na budyń, karmelizowany rabarbar i imbirową kruszonkę - poniżej/. Tak przygotowane bułeczki smarujemy roztrzepanymi żółtkami wymieszanymi z 1 łyżką mleka. Pieczemy w temperaturze 190º przez około 20 - 23 minuty.
Budyń waniliowy:
300 ml mleka
3 żółtka
50 g cukru z wanilią
20 g mąki pszennej
20 g mąki ziemniaczanej
W naczyniu miksujemy 100 ml mleka, cukier z wanilią, żółtka, obie mąki (najszybciej blenderem).
Do garnuszka wlewamy pozostałe 200 ml mleka, doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy  zmiksowaną mieszankę i gotujemy jak budyń, cały czas mieszając, do zgęstnienia.

Karmelizowany rabarbar:
400 g rabarbaru, pociętego na małe kawałki (nie ma konieczności obierania)
100 g cukru z wanilią
1 łyżeczka imbiru
2 łyżki wody
Na małą patelnię wysypujemy cukier wymieszamy z wodą. Podgrzewamy na średniej mocy palnika do momentu rozpuszczenia się cukru. Kiedy cukier się rozpuści lekko zwiększamy moc palnika i gotujemy do momentu aż karmel osiągnie złoty kolor. Dodajemy pocięty rabarbar, imbir, mieszamy. Gotujemy do momentu aż sok puszczony przez rabarbar częściowo wyparuje a rabarbar pokryje się sosem karmelowym.

Imbirowa kruszonka:
pół szklanki mąki pszennej tortowej
5 łyżek cukru
1 łyżeczka imbiru
60 g masła, roztopionego
Wszystkie składniki na kruszonkę wyrabiamy pomiędzy palcami.


czwartek, 8 maja 2014

340. Trochę więcej przyjemności .

Wczoraj zaplanowałam sobie trening biegowy na 20. Wszystko dostosowane i zaplanowane. I telefon o 19. "Paula, tak dawno się nie widziałyśmy (jakieś 4 godziny :)). Wpadniesz? Co?! Biegać? Nieee. Patrz jaka pogoda! Chodź! Mam Twoją ulubioną herbatkę i czeka nowy odcinek Innej. A mama zrobiła ten dobry sernik na zimno z owocowym musem. Ok, to czekam :D" I tyle z mojego treningu. Dałam się przeciągnąć na złą stronę mocy. Ale wiecie co? Czasami warto odpuścić. Wieczór z najlepszą przyjaciółką na świecie jest wart wszystkich nieprzebiegniętych kilometrów. Czasami dobrze jest pozwolić komuś namieszać w planach ;)
Tartaletki na więcej niż na gryza. Im więcej tych gryzków masz ochotę na jeszcze więcej. Takie rozpieszczanie podniebienia od samego rana :)


Gryczane tartaletki z kokosową ricottą, malinami i cukrem pudrem, kawa z mlekiem. 
Buckwheat  tartlets with coconut ricotta, raspberries and powdered sugar, coffee with milk.

Przepis:
-60 g mąki gryczanej
-łyżka jogurtu greckiego
-15g miękkiego masła + do wysmarowania formy
-łyżka miodu lipowego
-100g ricotty
-łyżeczka masła
-2 łyżki wiórków kokosowych
-3 kostki białej czekolady

Z mąki, jogurtu, masła i miodu zagniatamy ciasto i wkładamy na 20 min do lodówki. Po tym czasie ciasto dzielimy na 3 części, na dłoni formujemy okrągłe placki i układamy w natłuszczonych foremkach. Ciasto nakłuwamy widelcem i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 30-35min. Czekoladę topimy w kąpieli wodnej. Dodajemy do niej ricottę, wiórki kokosowe i masło. Mieszamy dokładnie i nakładamy do przestudzonych tartaletek. Podajemy z malinami. Smacznego! :D


wtorek, 6 maja 2014

339. Małe co nieco do porannej kawy.

Cantuccini. Poznałam je podczas zeszłorocznej wycieczki do Włoch. Kupowaliśmy je wtedy w ilościach hurtowych. Po powrocie do Polski rozpoczęły się poszukiwania. Niestety skład (i cena!) nie zachwycały. Zaczęłam więc ich domową produkcję. Są pyszne! Fakt, że trzeba uważać na zęby, ale maczane w kawie miękną cudownie wpasowując się w gorzką kawę.


Pełnoziarniste migdałowo-pomarańczowe cantuccini, kawa z mlekiem.
Whole grains almond orange cantuccini, coffee with milk.

Przepis:
-60g miękkiego masła
-2 duże jajka
-120 g cukru trzcinowego
-2 szczypty soli
-300 g mąki pełnoziarnistej
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-pół łyżeczki sody
-1/2 łyżeczki cynamonu
-50 g kandyzowanej skórki pomarańczy
-100 g migdałów

Masło ubijamy z cukrem i solą na puszystą masę. Dodajemy po jednym jajku wciąż ubijając. Dosypujemy mąkę, proszek do pieczenia i cynamon. Delikatnie łączymy całość (mikserem lub ręcznie). Na koniec dodajemy migdały i skórkę pomarańczową. Ponownie mieszamy. Dzielimy ciasto na dwie części, z każdej formujemy (wilgotnymi rękami) kształt wydłużonego, lekko spłaszczonego wałka. Pieczemy w 175°C przez ok 20-25 min. Wyjmujemy z piekarnika studzić kilka minut. Pokroić ciasto ukośnie na plastry. Układamy je na blaszce i ponownie pieczemy 10-15 min.(lub dłużej), aż będą złotobrązowe ze wszystkich stron. Studzimy na drucianej podstawce. Cantuccini można przechowywać nawet 2 tygodnie.


czwartek, 1 maja 2014

336. Jak docenić życie?

Wczoraj podczas biegowego treningu spotkałam grupę niepełnosprawnych dziewczyn jeżdżących na wózkach inwalidzkich. Machały i uśmiechały się. Odmachałam oczywiście. Ale później zrobiło mi się jakoś przykro... że ja mogę biec, a one nie. Tak bardzo wpadłam w wir codzienności i zapomniałam, że dla niektórych najzwyczajniejsze rzeczy są niezwykłe. Poczułam wdzięczność. Wdzięczność za moje nogi, które niosą mnie tam gdzie tylko zapragnę. Za każdy krok. Zaczęłam doceniać swoje życie, jest fantastyczne takie jakie jest! A wystarczył jeden mały gest...


Pieczony camembert z miodem podany z pistacjami i winogronem, kawa z mlekiem. 
Baked camembert with honey served with pistachio and grapes, coffee with milk.


środa, 30 kwietnia 2014

335. Jeszcze zdrowsze.

Wiecie jaki mam stosunek do kupnych słodyczy... Nie mam zamiaru dokarmiać swoich komórek rakowych "e-partyzantami". Odkąd pierwszy raz upiekłam batoniki owsiane, nie patrzę już nawet na sklepowe. Te dzisiejsze są świetne na pierwsze czy drugie śniadanie. Są naprawdę bardzo sycące i dające kopa energetycznego. Zazwyczaj przygotowywane na śniadanie przed próbnymi maturami. Dziś zjedzone, bo tak. Bo miałam ochotę. Tym razem nieco zmodyfikowałam przepis. Zmniejszyłam ilość tłuszczy i zwiększyłam białka ;)


Domowe batoniki owsiane z czekoladowo-orzechowym kremem, zimne mleko. 
Homemade oatmeal bars with chocolate-hazelnut cream, cold milk.

Przepis /10szt./:
-2 szklanki płatków owsianych (najlepiej górskich)
-1 i 4/5 szklanki mąki pełnoziarnistej 
-łyżeczka proszku do pieczenia
-1/2 szklanki cukru trzcinowego
-125g oleju kokosowego (lub masła)
-3 jajka
-120g gorzkiej czekolady o zawartości kakao 70%
-1/2 szklanki śmietanki 30%
-6 kopiastych łyżek masła z orzechów laskowych

Nastawiamy piekarnik do 180 stopni. Mieszamy razem mąki, płatki owsiane, proszek do pieczenia, cukier. Dodajemy olej kokosowy i jajka. Rozcieramy palcami, aż powstanie kruszonka. Blaszkę o rozmiarze 24x24cm wykładamy papierem do pieczenia. Kruszonkę dzielimy na dwie równe części. Jedną połową wykładamy blaszkę lekko ją dociskając. Do rondelka z grubym dnem wlewamy śmietankę, dodajemy połamaną czekoladę i masło z orzechów laskowych. Podgrzewamy na niedużym ogniu cały czas mieszając, aż czekolada się roztopi i powstanie jednolita masa. Czekoladową masę wylewamy na kruszonkę w blaszce i równomiernie rozprowadzamy łyżką. Wierzch posypujemy resztą kruszonki i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy przez około 45 minut. Ostygnięte ciasto kroimy na prostokąty.  

piątek, 18 kwietnia 2014

328. Czas stanął w miejscu...

Wczoraj przejrzałam prognozę pogody. Wiedziałam, że dziś pogoda będzie, hmmm co najmniej rozczarowująca... Nie wiele myśląc wzięłam pod pachę książkę i ruszyłam w stronę pobliskiego parku. Na co dzień służy mi on raczej do treningów. Znam każdą ścieżkę, każdą górkę, każdy zakamarek. Usiadłam na pierwszej, lepszej ławce. Słońce świeciło mi prosto w twarz. Pięknie, pomyślałam. Otworzyłam książkę i zatraciłam się. Czas stanął w miejscu. Oczyma wyobraźni widziałam jakby projekcje filmu. Tylko ja i książka.


Jednoporcjowy migdałowy serniczek z czekoladową polewą i płatkami migdałowymi, kawa z mlekiem.
One serving almond cheese cake with chocolate icing and almonds, coffee with milk.

Jednoporcjowy migdałowy:
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej
-250 g twarogu
-2 łyżki gęstego jogurtu
-białko jajka
-łyżeczka cukru
-łyżka skrobi ziemniaczanej
-2 czubate łyżki tartych migdałów 

-łyżeczka miodu lipowego
-łyżeczka kakao
-łyżeczka oleju kokosowego

Twaróg ucieramy z jogurtem białkiem jajka. Dodajemy cukier i mieszamy. Dosypujemy skrobię i migdały. Przekładamy do natłuszczonej foremki. Zapiekamy przez ok 40 min w 180 stopniach. Studzimy. Łączymy miód z olejem i kakao. Polewamy tą mieszanką przestudzony serniczek i posypujemy płatkami migdałowymi. Smacznego :D


czwartek, 17 kwietnia 2014

327. Gdy zostanie Ci kasza z obiadu.

Byłam wczoraj na ostatnim szczepieniu. Ostatnim w życiu. Generalnie nie boje się igieł, nie patrzę, ale się nie boję. Jednak przed samym szczepieniem nastraszyli minie, że domięśniowo, że boli... Już w drodze do lekarza zaczęła działać podświadomość. Zaczęło mnie boleć w udzie. Ledwo szłam, bo ból promieniował na całą nogę... Oczywiście wszystko okazało się być bezbolesnym ukłuciem komara. Na własnym przykładzie przekonałam się jak działa siła sugestii :)
Ostatnio hiszpańskie truskawki, dziś dla równowagi stężenia promieniowania radioaktywnego polskie maliny, zrywane własnoręcznie na babcinej działce. Pyszne, lekko kwaskowe.
Wolne, wolne! Idę na zakupy :P


Pieczona kasza gryczana z malinami i rozmarynem podana z serkiem philadelphia i malinami. 
Roasted buckwheat with raspberries and rosemary served with cheese philadelphia and raspberries.


sobota, 12 kwietnia 2014

322. Wszystko przez tą czekoladę...

Pogoda postanowiła strzelić focha. Brzydko, szaro, buro...
Dziś dzień czekolady. Świętujemy! Mieszamy w miseczce wszystkie składniki i dosypując kakao, zapominamy o lawendzie. Babeczki obroniły się kremem. A wszytko przez tą czekoladę...

Czekoladowe babeczki z lawendowym kremem kawa z mlekiem. 
Chocolate cupcakes with lavender cream coffee with milk.


Dzień czekoladyPrzepis:
-75g mąki pełnoziarnistej
-łyżeczka cukru 
-łyżka kakao
-ok. 65g jogurtu greckiego
-15g masła
-jajko

-czubata łyżeczka suszonej lawendy 
-150 g ricotty
-łyżeczka miodu lipowego
-odrobina soku jagodowego (lub fioletowego barwnika)

Mieszamy suche składniki .W osobnej miseczce mieszamy ze sobą jajko, masło, jogurt. Dodajemy mokre składniki do suchych i mieszamy, nie zbyt dokładnie, tylko do połączenia się składników (inaczej będą twarde). Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 20 min. Studzimy. Przygotowujemy krem, łącząc wszystkie składniki. Krem nakładamy na przestudzone babeczki przy pomocy szprycy cukierniczej. Smacznego! ;D


czwartek, 10 kwietnia 2014

320. Przekonać się do ananasa.

Postanowiłam pozwolić sobie na bycie nieperfekcyjną. Postanowiłam pozwolić dać się pokochać. Bo ostatnio życie mile mnie zaskakuje.
Nie to że ananasa nie lubię. Nie. Zjem, ale szału nie ma. Za to w tej wersji to już co innego. Btw, ten blog powinien mieć w nazwie coś z serem i tymiankiem... ;)


Płatki owsiane na mleku sojowym podane z pistacjami i ananasem pieczonym w miodzie lipowym i tymiankiem, kawa z mlekiem. 
Oatmeal on soy milk served with pistachios and pineapple baked in linden honey and thyme, coffee.


wtorek, 8 kwietnia 2014

318. Bogate wnętrze.

Ta cudowna świadomość, że ten wtorek jest "jakby piątkiem" z powodu rekolekcji. A do tego dziś na 10 :D
To śniadanie kręciło, nęciło i zachęcało. No i jest. Musiało się pojawić, teraz gdy mam taką fazę na sery wszelakie. Ciepły camembert, na słodko, rozpływający się już nie tylko w ustach podbił moje serce!


Pieczony camembert z orzechami włoskimi w miodzie lipowym, kawa z mlekiem.
Baked camembert with walnuts in linden honey, coffee with milk.


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

317. Migdałowy chrup.

Nienajlepszy dzień mnie dziś czeka, matura z fizyki... ahh, szkoda gadać.
Śniadanie pod tytułem: "Nie mam kompletnie pomysłu na śniadanie". Ale smacznie było.


Gruszka zapiekana pod migdałową kruszonką, kawa z mlekiem. 
Pear baked under almond crumble, coffee with milk.


sobota, 5 kwietnia 2014

315. Bardzo (!) kokosowe.

Wczorajszy dzień, nie myślenia dosłownie o niczym, zakończony powodzeniem. Najlepsza kawa (żółw w coffeeheaven, gorąco polecam!), najdłuższe zakupy i doborowe towarzystwo. Zakupione nowe buty do biegania, bo znoszone Addidas-y wołały już o odstawienie ich na dalszy plan. Oczywiście nie omieszkałam ich wypróbować. Bardzo zadowolona jestem. Uśmiechnięta od ucha od ucha :D

 \
Pełnoziarniste muffiny poczwórnie kokosowe z mango, kawa z mlekiem.
Whole grains muffins fourfold coconut with mango, coffee with milk.


Muffiny poczwórnie kokosowe:
-40 g mąki pełnoziarnistej
-20 g mąki kokosowej
-łyżka wiórek kokosowych
-pół łyżeczki sody
-łyżeczka cukru
-50 ml mleczka kokosowego
-jajko
-10 g rozpuszczonego oleju kokosowego
-pół mango

Mieszamy mąkę, wiórki, cukier i sodę. W osobnej miseczce mieszamy jajko, mleko, pokrojone w kosteczkę mango i olej. Dodajemy mokre składniki do suchych i mieszamy, (nie zbyt dokładnie, tylko do połączenia składników). Pieczemy przez 20-25 min 180 stopniach. Podajemy z ulubionymi dodatkami. Smacznego :D